Adoracja Krzyża 2018 – I


Zawitaj, Ukrzyżowany, Jezu Chryste przez Twe rany. Królu na niebie, prosimy Ciebie, ratuj nas w każdej potrzebie. Słowami tej pieśni wielkopostnej rozpoczęliśmy cykl adoracji krzyża w tegorocznym Wielkim Poście. W pierwszym nabożeństwie rozważaliśmy Mękę Jezusa Chrystusa wraz Maryją. Przedstawiamy tekst rozważań pierwszej Adoracji Krzyża 2018, przygotowany przez Kurs V.

Ewangelia: J 19, 17-37

ROZWAŻANIE I
Tak więc dzieje się to, na co wszyscy wyczekiwali. Bóg właśnie oddaje swoje życie za człowieka- za Ciebie. Na Golgocie została z Chrystusem w tym momencie mała grupa osób: jego najbliżsi i kilku przydrożnych gapiów. Jest tam też Maryja – Matka Jezusa. Oddalona od Syna, ponieważ żołnierze nie pozwalają jej się zbytnio przybliżyć do krzyża. Stoi w tłumie razem z innymi ludźmi, stoi koło Ciebie. Cierpienie przeszywa jej
ciało i duszę, spełniają się słowa proroctwa Symeona: A Twoją duszę miecz przeniknie. Słowa, które zachowywała w sercu, stają się coraz bardziej zrozumiałe. Co czuje Matka swojego jedynego Syna, który cierpi potworną agonię krzyżową na jej oczach, a ona sama w niczym nie może mu pomóc – wielka bezradność. Co czują, które tracą swoje dzieci: na wojnach, w chorobach, szpitalach, wypadkach.

Dzieci które umierają za wcześnie. Maryja patrzy na Jezusa z nadzieją pełną bólu. Wzajemne spojrzenie pełne miłości. Czy widzisz w tym spojrzeniu siebie?Maryja kontempluje Jezusa, rozważa tajemnicę krzyża, z utęsknieniem pragnie na nowo przytulić Najświętszy Sakrament. Ciało z jej ciała, Krew z jej krwi. O Maryjo, jak dobrze że mogę dziś w tej chwili stać koło Ciebie i razem z Tobą przeżywać śmierć Twego Syna, z nadzieją wyczekiwać spełnienia Jego słów, które tak jak ty z ufnością zachowuję w moim sercu…

ROZWAŻANIE II
A obok krzyża Jezusowego stała Matka Jego. Jan jest bardzo lakoniczny. Boleśnie konkretny. Może dlatego, że ból Maryi jest tak wielki, że żaden opis nie będzie adekwatny? Są aż trzy powody Jej cierpienia. Maryja cierpi, bo umiera Jej jedyny Syn. Cierpi, choć wie, że tak się musi stać. Cierpi, bo ludzie odrzucają Boga. Czy odnajdujesz się w bólu Maryi? Czy jedno z tych cierpień to także twoje cierpienie? Matka opłakująca syna to jeden z najbardziej rozdzierających serce widoków. Nie trzeba być koneserem sztuki, żeby przypomnieć sobie, jak wygląda Pieta. Utrata bliskiej osoby zawsze sprawia ból. Czy jest śmierć, która nie byłaby przedwczesna? Może cierpisz teraz z powodu utraty kogoś bliskiego. Taka utrata to nie zawsze musi być śmierć. Odejście. Porzucenie. Alkoholizm. Jątrzący się konflikt. Jeśli tego doświadczasz, patrzysz oczami Maryi. Twój ból jest też jej bólem. Ona cię rozumie.

Przy chrzcie dziecka zawsze towarzyszy radość. Ofiarowanie Bogu pierworodnego syna dla starożytnych żydów także było radosnym świętem. Ale to wtedy Maryja usłyszała od Symeona, że jej duszę przeniknie miecz. Wiedziała, że jej Syn musi wiele wycierpieć – i ona też. Tyle, że na cierpienie nie da się całkowicie przygotować. Zaimpregnować swoje emocje. Można się co najwyżej omamić, czy wręcz otumanić. Maryja cierpiała, choć wiedziała, że to tylko etap. Straszny, bolesny, ale nie ostatni etap. Może i ty wiesz, że twoje cierpienie nie będzie trwało zawsze – ale przecież cierpisz. Oddajesz to, co cię boli Panu Bogu – ale nie daje to całkowitej ulgi. Nie chcesz znieczulenia przez alkohol, przypadkowe kontakty czy ucieczkę w świat Internetu, ale bez znieczulenia twój ból jest wielki. To też ból Maryi, która widzi sens cierpienia, ale cierpi. Cierpi wraz z tobą.

Trzecie cierpienie Maryi to ból osoby, która widzi innych odrzucających Boga. Skoro tu jesteś, to wiesz, albo przynajmniej masz nadzieję, że Bóg jest miłością. Kto odrzuca miłość, ostatecznie wybiera nienawiść. Nikomu byśmy tego nie życzyli. A jednak mamy wokół siebie ludzi, którzy odrzucają Miłość przez wielkie.

Gardzą Jezusem. Odrzucają Kościół, który jest jedynym pewnym miejscem spotkania z Bogiem. Może masz takich ludzi w swoim otoczeniu. W szkole, pracy, na uczelni. Może nawet pod jednym dachem. To bolesne, kiedy inni wyszydzają naszą wiarę. Maryja zna również taki ból. Stała pod krzyżem Syna, a obok stali inni, którzy lżyli i wyśmiewali Jezusa. Do końca chcieli Go niszczyć, upokarzać. Również w tym cierpieniu Maryja jest z tobą.

Rozważanie III
Maryja stała pod krzyżem, patrząc na mękę swojego umiłowanego Syna. Widziała jak Go odrzucano, wyzywano. Ona widziała jak tłum żądał Jego śmierci. Przed oczyma miała spotkanie ze swoim Synem dźwigającym krzyż, a w pamięci krzyk tłumu pełen pogardy i nienawiści. W tym doświadczeniu Maryja przypomniała sobie proroctwo Symeona, który przed laty powiedział Jej: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu».

Maryja napełniona Duchem Świętym, nie lekceważyła wydarzeń i słów, przez które Bóg do niej przemawiał. Jak zapisał św. Łukasz: „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”.

Maryja przez ponad 30 lat rozważała te trudne słowa Symeona, patrząc jak Jezus dorastał, widząc jak wielu Go słucha i ilu sprzeciwia się temu, co mówił. Rozmyślała nad znaczeniem tych słów, aż przyszedł ten dzień wielkiej próby, który przerósł wyobrażenia nawet najbliższych uczniów Jezusa. Pomimo, iż otwarcie im zapowiedział. Maryja widziała to opuszczenie, którego doświadczył Jezus, nawet od najbliższych, od tych, którzy widzieli Jego dzieła i cuda.

Jak wielkie musiało być cierpienie tej Matki, która nigdy nie zgrzeszyła, a patrzyła na przeraźliwe konsekwencje grzechów, na poranione ciało Chrystusa. Anioł obiecywał Jej, że królestwo Jezusa będzie trwało na wieki. Ale czy tego dnia wszystko nie przepadło? Nawet przyjaciele zwątpili, skazano niewinnego, za dobro i miłosierdzie odpłacono wyrokiem śmierci. Jednak Maryja nie zwątpiła w obietnicę Boga, przyjęła słowa Symeona i odkrywała sens przyjętego przez Jezusa cierpienia. Serce Maryi pokazywało że jej zadaniem jest towarzyszyć Mu na tej drodze. Być miłością pośród nienawiści tłumu, wierzyć pośród zwątpienia. Maryja nie pytała: „dlaczego ją to spotyka, dlaczego spotyka to Jezusa”. Ona pytała: „ku czemu to prowadzi”. Matka Zbawiciela wiedziała, że Jej życie nie będzie upływało bez cierpienia. Odpowiadała „tak” na wszystko, co proponował Jej Bóg. Wierzyła i ufała, że to przyjęte cierpienie przyniesie wielki owoc.

Rozważanie IV
Matka widziała wszystko. Błogosławiona Anna Katarzyna Emmerich w swoich objawieniach zostawiła nam sugestywny opis tych wydarzeń. Maryjo! Z przerażeniem patrzyłaś na oprawców niosących drabiny, łopaty, powrozy i ciężkie sztaby żelaza do łamania kości. Bałaś się, że teraz kaci będą znieważać zwłoki Twojego Syna. Nie spotkało Go to. Wypełniły się słowa pisma: „kości jego nie będą skruszone”. Wykonawcą proroctwa był setnik. Inna boleść spotkała Cię w tych chwilach. Widziałaś, jak setnik chwyciwszy włócznię z całej siły pchnął nią zapadnięty prawy bok Zbawiciela. Po wyciągnięciu włóczni powstała głęboka rana, z której wypłynął szeroki strumień krwi i wody. Setnik, oblany tym strumieniem, upadł na kolana i wyznał wiarę w boskość Twojego Syna. Matka przebita bólem, widząc wypływającą krew i wodę, wraz ze świętymi niewiastami, ze wzruszeniem i czcią zbierała ten drogocenny skarb.

Ojcowie Kościoła uczą nas, że z tego przebitego boku narodził się Kościół i sakramenty Kościoła: chrzest i Eucharystia. Przez to otwarcie boku i wylanie krwi i wody, Twój Syn, Matko, przekazał nam Ducha na oznaczenie nowego życia – życia Ducha. W otwartym boku, a także w wylanej krwi i wodzie, pokazał nam On wartość i skuteczność swojej śmierci – z niej mamy sakramenty i życie wieczne.

Duch przekazany nam przez Twego Syna jest z nami przez wieki. Dzięki Niemu możemy trwać w Kościele, gdzie jest kontynuowane odkupieńcze dzieło Jezusa. Chcemy razem z Tobą, Matko, prosić Ducha Świętego by nas prowadził, chcemy Mu oddawać nasze życie, plany, problemy, zranienia, to, co dla nas trudne, ale także nasze radości. Pragniemy obmywać się, czerpać ze źródła przebitego boku Twojego Syna.

O Krwi i Wodo, któraś wypłynęła z serca Jezusowego, jako zdrój miłosierdzia dla nas, jako zdrój dający nam Ducha – Ufamy Tobie!