Adoracja Krzyża 2018 – II


W drugiej Adoracji Krzyża 2018, rozważaliśmy dzieło zbawienia przez pryzmat setnika stojącego pod krzyżem. On widział, co wypłynęło z boku Jezusa: krew i woda, która stała się dla niego znakiem życia. Rozważania przygotował kurs VI.

1) Skąd to całe zamieszanie? Proces jak każdy inny. Jest sędzia, jest oskarżony. Publiczność znowu ma ubaw. Tłum jakby bardziej niespokojny. Żydzi się burzą, bo mają święto. Niech się to wszystko jak najszybciej skończy.

Widzę, że moi żołnierze nieźle się bawią. Głupcy… Chociaż może.. niech mają coś z życia. Byle dożył do egzekucji. Tylko to mnie mnie interesuje. Rozkaz jest rozkaz. … Nienawidzę tej roboty, ale z czegoś przecież trzeba żyć. Mam nadzieję, że niedługo mnie stąd przeniosą do jakiejś bardziej cywilizowanej prowincji. Będzie trochę spokojniej. Może do Achai…?

Ale dlaczego uwzięli się akurat na niego? Dlaczego z niego szydzą, i to w taki sposób? Nie mam czasu  się nad tym zastanawiać. Pora ruszać…

„ Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: «Witaj, Królu Żydowski!» Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować.” (Mk 15, 16 – 20).

2) Znowu same problemy. Sam chyba nie dojdzie. Zaczynam żałować, że na zbyt wiele pozwoliłem żołnierzom. Więzień gotów umrzeć przed egzekucją. Mógłbym mieć przez to kłopoty. Trzeba znaleźć kogoś, kto weźmie jego krzyż.  Jak to dobrze, że wkoło tyle gapiów. …

Tylko dlaczego te kobiety tak zawodzą/ryczą? Nad kim się litują, nad zbrodniarzem? Kim On dla nich jest? Co One w Nim widzą? Już nawet mówi jak szalony. Nie dość że nie chce ich litości, to sam im okazuje współczucie.

„Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: “Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!” (Łk 23, 26nn).

3) Byłem przy wielu egzekucjach. Wiele widziałem. Skazańcy zawsze błagają o litość, przeklinają nas. A On? Nie chce nawet pić. Mężnie znosi cierpienie. Czyżby udawał ,że wcale nie boi się śmierci? I w dodatku modli się do swojego Boga o przebaczenie dla nas… Jaki człowiek jest do tego zdolny?

I dlaczego nazywa Swojego Boga Ojcem? Kim On jest?

„Gdy przyszli na miejsce, zwane “Czaszką”, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: “Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. (Łk 23, 33n).

4) Oni są gorsi od zwierząt! Nie wystarcza, że Go ukrzyżowaliśmy – jeszcze teraz muszą się nad nim znęcać. Ależ są mściwi! I to nawet ci wykształceni i kapłani. Jaka religia pozwala na takie zachowanie?

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: «Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!» Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli».” (Mk, 15, 29 – 32a).

Co on powiedział?! „BOGA”?? Nazwał tego Jezusa „Bogiem”?? I jeszcze zwraca się do Niego, jak do króla?! Przecież ta tabliczka z tytułem króla to tylko kpina Piłata wymierzona w Żydów!…

A Ty Jezusie z Nazaretu? – o jakim Ty raju w ogóle mówisz?

„Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas».  Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».” (Łk 23, 39-42).

5) Aż szkoda na to patrzeć. Że też nie powstrzymali Jego Matki od przyjścia tutaj. Oszczędziliby Jej takiego widoku i dodatkowego cierpienia. Choć trzeba przyznać, że i tak nieźle to znosi. Mimo ogromnego smutku i łez, jest w Niej niezrozumiała godność… i jakby jakiś pokój, a nawet zgoda na to wszystko… Niby podtrzymuje Ją ten chłopak, ale to wygląda tak, jakby ONA JEGO osłaniała swoim ramieniem…

„A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój».  Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.” (J 19, 25-27).

Co w Nim jest takiego niesamowitego? Godność jakby królewska.. ale jest coś więcej w jego oczach – jakieś dobro, ciepło, a nawet żar – jakby prawdziwa MIŁOŚĆ… Czemu tak na mnie patrzysz?… Co mówisz?.. Pragniesz? Dajcie Mu pić!

„Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. (J 19, 28n).

6) Co się dzieje?! Co mają znaczyć te ciemności i trzęsienie ziemi? W takim momencie?! Zupełnie, jakby ziemia i niebo odpowiedziały na Jego słowa. Czyżby Jego Ojciec – Bóg upominał się o swojego Syna? …  Panie! Przebacz mi! Wypełniałem tylko rozkazy!…

„Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha.” (Łk 23, 44-46)

Prawdziwie, Ten był Synem Bożym!

„Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.” (J 19, 31-34)

Już nie żyjesz. I to JA Cię zabiłem. Tamtych dwóch zasługiwało na taką śmierć ale Ty? Z początku miałem Cię za zwyczajnego człowieka. .. Twoje ciało pozwoliło się przebić tak łatwo, jak każde inne. Krew i woda wypłynęły, jak z każdego innego. … Ale Twoja śmierć była zupełnie inna niż wszystkie… Nie jestem w stanie tego pojąć ale ta śmierć wszystko zmienia… Teraz to ja pragnę! Coś we mnie krzyczy: „Pragnę Ciebie!” Pragnę Cię poznać, Jezusie z Nazaretu.

7) EWANGELIA:

Łk 7 1-10

8) Setnik widział, co wypłynęło z boku Jezusa: krew i woda… Ale dla niego wypłynęła wiara, nadzieja, miłość, prawda, przebaczenie… A mówiąc prościej – życie….  Z Boga może wypływać tylko życie… Duch Ożywiciel, ten, który został nam posłany, byśmy już nigdy nie czuli się sami…

Z Boku Chrystusa wylewa się Duch Święty… Ten, który chce w nas ożywiać wszystko to, co martwe, jałowe… Ten, który przypomina nam nieustannie, że codziennie sprawiamy, iż  krzyż Chrystusa jest coraz cięższy… Jego cierpienie bardziej bolesne…

Duch, który został nam dany nie po to, aby nas potępiać, ale by przychodzić nam z pomocą wtedy gdy upadamy…

Duch, który sprawia w nas to wszystko co dobre… motywuje i dopinguje nas do czynienia dobra… do rozwijania się…

Dziękuj za Niego… Dziękuj za przebity bok i za Tego, który z niego wypływa, wylewa się… Za Ducha Pocieszyciela… Za to, że nie jesteśmy sami, że nie będziemy już nigdy sami…

Dziękuj za Niego wpatrując się w krzyż, który mówi o nieskończonej miłości… miłości wobec ciebie… wobec nas wszystkich… Nie bój się tej miłości… miłości wypływającej z przebitego boku Chrystusa… bo miłość jest większa niż śmierć… większa niż twoje problemy, niż twoje cierpienie… Daj się porwać tej miłości… miłości, która nie ustaje, która się nie kończy…

Teraz jest właśnie ten czas, abyś mógł sam, w cichości swojego serca dziękować mu za tę nieskończoną miłość…