DNA Miłosierdzia: Bóg przyjmuje


Ta adoracja kończy tegoroczne wielkopostne spotkania przy krzyżu. Chcielibyśmy, aby była duchowym przygotowaniem do rozpoczynającego się Wielkiego Tygodnia. Zechciejmy spotkać się z Jezusem, który przyjmuje nas takimi, jakimi jesteśmy i wzbudźmy w sobie pragnienie oddania Mu całego swojego życia.

Adoracja trwa do godziny 22:00. Przez cały ten czas istnieje możliwość przystąpienia do spowiedzi. Na koniec udzielane jest błogosławieństwo relikwiami Krzyża Pańskiego, które przechowywane są w naszym kościele.

Galeria zdjęć

Tekst rozważań

Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju». (Łk 23, 39-43)

Panie Jezu . . . wpatruję się w Twój krzyż. Przenosi mnie on na Golgotę. Twój krzyż nie jest tam jedynym. Obok wbite w ziemie są jeszcze dwa inne. Jeden po lewej, drugi po prawej Twej stronie. Widzę Ciebie wiszącego w środku. W pobliżu dwaj inni, którzy zostali skazani razem z Tobą. W głowie ciągle słyszę Twoje słowa: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju». . . .  Jest w nich tyle nadziei. To zapewnienie pomaga mi trwać pod krzyżem. Pomaga wytrwać przy krzyżu, pomaga dźwigać swój własny krzyż. Dziwię się i nie pojmuje Twego wielkiego miłosierdzia. Bóg wszechmogący, Pan wszystkiego, który uniżył samego siebie. Twój krzyż to dowód tego, że szukasz mnie, swojej zagubionej owcy. Chcesz abym wrócił do Ciebie.

«Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».

Spróbujmy przenieść się teraz w świat myśli skazańców wiszących obok Pana.

Zaraz, zaraz… Czy tego Jezusa wielu nie nazywało Mesjaszem? Czy nie miał On dokonywać wielkich cudów? Nie… Przecież nie zwykłem wierzyć w te  historie o zmartwychwstaniu, życiu wiecznym, to nie może być prawdą,  któż przy zdrowych zmysłach by na to poszedł?!… Ale.. teraz to zupełnie co innego, nie widzę już innych możliwości ratunku. Tak… co mi szkodzi, tak strasznie boję się tej śmierci, końca mojego życia. Ten Jezus może być moją ostatnią deską ratunku. Może to wcale nie musi być dla mnie koniec! Skoro mieni się Mesjaszem to niech mnie wybawi! Tak, to jest całkiem dobry plan, zaraz mu to powiem!

„Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas!”

Panie Jezu… Ileż jest takich momentów w moim życiu kiedy jesteś tylko dodatkiem! Tak często wykorzystuję Cię do moich własnych interesów, przypominam sobie o Tobie wtedy, gdy nie widzę innych możliwości wyjścia z sytuacji w których się znalazłem. Przez większość czasu możesz być mi nawet niepotrzebny/nie istnieć, bo i po co mam się trudzić wypełniając Twoje nauki. Ważne, że mogę się zwrócić do Ciebie, kiedy będę tego potrzebował. No właśnie… cały czas ja, ja, ja! Nie mogę się wyzbyć tego egoizmu, ale Ty wiesz, że w głębi duszy tak bardzo pragnę spotkania z Tobą! Chcę wierzyć, że ono nastąpi… Bo przecież Ty – Panie Boże, Ty mnie zawsze przyjmiesz, prawda?

«Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».

Jezu, obaj jesteśmy w takiej samej sytuacji. Połączył nas krzyż. Obaj cierpimy męki, które ciężko wyrazić słowami. Tylko że Ja zasłużyłem na tę karę w przeciwieństwie do Ciebie. Żyłem tak, jakby Boga nie było. Schodząc na złą drogę i łamiąc Boże przykazania, byłem świadomy sprawiedliwych konsekwencji moich wyborów. Ale mimo to brnąłem w zło. Dlaczego? Sam nie wiem. Bo chyba tak  łatwiej. Bycie dobrym to często zbyt duży wysiłek. Bycie dobrym polega na stawianiu sobie wymagań. Mi brakowało tego samozaparcia. Pociągnęło mnie zło, które jest łatwiejsze, bo nie stawia wymagań.

Jednocześnie przyglądam się Tobie. Czy tłumy ciągnące do Ciebie miały rację twierdząc, że jesteś Mesjaszem? Byłem przekonany, że bredzą, kiedy mówili, że uzdrawiasz chorych, wypędzasz złe duchy i karmisz tłumy zaledwie paroma chlebami i rybami. Też mogłem wymyślić takie historyjki. Oczywiście nie wierzyłem, że jesteś zapowiadanym Mesjaszem. Ale jak teraz patrzę na Ciebie, to sam nie wiem, co myśleć. Widzę, że z pokorą znosisz ogromny ból, a oprócz tego  zniewagi gapiów. Ty jednak nie złorzeczysz swoim oprawcom, ale się za nich modlisz. Nie rozumiem tego. Ja bym tak nie potrafił. Żaden zwykły człowiek nie potrafiłby tak cierpieć. Nikt nie może o własnych siłach być dobry w zetknięciu ze złem. Ale Ty jesteś inny. Dostrzegam w Tobie jakąś dziwną moc. Twoja postawa mnie pociąga. Nie idziesz na łatwiznę, nie wybierasz prostych środków. Jesteś sobą do końca. Jesteś prawdziwy. Też chcę taki być! Ty musisz być Bogiem! Tak, tylko Bóg może tak postąpić! Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa!

«Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».

«Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju». Te słowa są dla mnie nadzieją, są zapewnieniem, że kochasz mnie i przyjmujesz. Twoje ręce rozpięte na drzewie krzyża są otwarte dla każdego. Niezwykły paradoks. Moje grzechy, które przybiły Cię do krzyża, przytrzymują Twoje ręce, które na zawsze zostały otwarte dla każdego, nawet największego grzesznika. Kiedy robię znak krzyża, to tak jakbym wpisywał go w siebie, czynił go swoim, przyjmował go. Przyjmował ten znak hańby, który otworzył drogę do zbawienia wszystkim, którzy tylko zechcą żyć z Tobą na wieki.

Panie Jezu, przyjąłeś do swego Królestwa skazańca, który był ukrzyżowany obok Ciebie. Nie wzgardziłeś nim. Jego wyznane wiary, że jesteś Synem Bożym przyniosło mu przebaczenie. Jego prośba o przyjęcie do Królestwa została przez Ciebie wysłuchana. Proszę Cię uczyń podobnie ze mną. Na końcu mego ziemskiego pielgrzymowania wejrzyj Panie na mnie i dołącz do grona tych, którzy przebywają razem z Tobą w raju.

Bracie i Siostro, czy dziś wierzysz, że Jezus przyjmie Cię z Twoją historią życia?

Czy pozwolisz się Jemu przyjąć?

«Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».