DNA Miłosierdzia: Bóg wybacza


Czwarta adoracja, pokaże Jezusa, który jest bliski ludziom pomimo ich oporu, niechęci, grzechu… Dla Niego ważne jest, by się spotkać – a wtedy jest przychylny i życzliwy, chętny i łaskawy. Pragnie podnieść tych, którzy upadli i być częścią ich życia. Nie pyta oto, co zrobili źle, ale czy Go miłują. Boga bowiem przebaczanie nigdy nie męczy.

Adoracja trwa do godziny 22:00. Przez cały ten czas istnieje możliwość przystąpienia do spowiedzi. Na koniec udzielane jest błogosławieństwo relikwiami Krzyża Pańskiego, które przechowywane są w naszym kościele.

Galeria zdjęć

Tekst rozważań

Ewangelia: J 8, 1-11 – kobieta cudzołożna

Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?» Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz!».

1.

I rzekłem: Boże mój! Bardzo się wstydzę, Boże mój, podnieść twarz do Ciebie, albowiem przestępstwa nasze wzrosły powyżej głowy, a wina nasza wzbiła się do nieba. (Ezd 9, 6)

To chyba zawsze zaczyna się tak samo. Małe kompromisy, kłamstewka, ploteczki, zatajenie prawdy, lenistwo – wszystko byleby tylko czuć się bezpiecznie. Żeby nie dostać po tyłku, żeby rodzice nie krzyczeli, żeby nauczyciele nie wymagali, żeby znajomi docenili. Żeby urosnąć i nic nie stracić w oczach innych. To wszystko przychodziło mi z łatwością, bo czułem, że dzięki temu staję się panem własnego losu, i mogę zasłużyć na miłość i akceptację.
Nieświadomie pragnąc bycia kochanym, powoli i mimowolnie w centrum świata stawiałem siebie. Ale nie zauważyłem, że było tam miejsce tylko dla jednej osoby. I tak zostałem sam, bez niczego.
Nie trwało to długo. Wyrzuty sumienia, wstyd, strach, brak nadziei, dopadły mnie przy pierwszym spojrzeniu w lustro, i nie potrafiłem ich odpędzić. Nie mogłem liczyć na niczyje wsparcie, więc za ich przykładem zacząłem sam sobą pogardzać. Przestałem wierzyć, że jest we mnie dobro. Poddałem się rozpaczy.

2.

Wyrwij mnie z bagna, abym nie zatonął,
wybaw mnie od tych, co mnie nienawidzą,
i z wodnej głębiny!
Niechaj mnie nurt wody nie porwie,
niech nie pochłonie mnie głębia,
niech otchłań nie zamknie nade mną swej paszczy!
Wysłuchaj mnie, Panie, bo Twoja łaska pełna jest dobroci;
wejrzyj na mnie w ogromie swego miłosierdzia!
Nie kryj swego oblicza przed Twoim sługą;
prędko mnie wysłuchaj, bo jestem w ucisku. (Ps 69, 15 – 18)

To było jak samonakręcająca się spirala, smutku, lęku, nieumiejętności przyznania się do porażki – zdawała się nie mieć końca. W tym wszystkim nie znajdowałem sił żeby się z tego podnieść. Zacząłem się więc zwracać do Boga, niedowierzając, że może mi pomóc, bo przecież miał już tyle okazji. A poza tym, jeśli rzeczywiście wie o mnie wszystko, to czy nie jest pierwszym, który powinien mnie oskarżyć i potępić?!

3.

A jeśli nasze serce oskarża nas,
to Bóg jest większy od naszego serca
i zna wszystko. (1 J 3, 20)

Patrzyłem na niego nieśmiało ze spuszczoną głową, i jedyne co widziałem to pokój. Pokój i cisza. Czułem się nieswojo, bo choć nie było w Nim śladu wyrzutów czy zgorszenia, to chyba nie byłem mu obojętny.
To było naprawdę dziwne. Przyszedłem do niego z tysiącem pytań, z niekończącą się listą moich bólów i żalów, moich grzechów, a On nie tracąc nawet na chwilę spokoju, wysłuchuje tej litanii oskarżeń i zarzutów zdając się nią zupełnie nie przejmować!
„Kto z Was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień”. Spodziewałem się wyroku wydanego na mnie, a zamiast tego, Jezus zawyrokował jedynie przeciw wszystkim oskarżeniom. Nagle, ta cała rozpacz, brak nadziei i wszystkie złe wspomnienia, cały ciężar kłamstw i oszustw które popełniłem, zaczął odchodzić, jeden po drugim…

4.

Jeśliby nawet kto zgrzeszył,
mamy Rzecznika wobec Ojca –
Jezusa Chrystusa sprawiedliwego.
On bowiem jest ofiarą przebłagalną
za nasze grzechy,
i nie tylko nasze,
lecz również za grzechy całego świata. (1 J 2, 1n)

Nie mogłem w to uwierzyć. Wystarczyło, że Bóg wypowiedział Słowo, i cały ciężar moich grzechów, został ze mnie zdjęty! W tej ciszy i spokoju, które nieustannie Mu towarzyszą, pozostałem z Nim sam. Zaczęliśmy rozmawiać, tak jak jeszcze z nikim nie rozmawiałem. Nie pamiętam, żeby komukolwiek tak na mnie zależało! On chciał ze mnie zdjąć te wszystkie ciężary, aby móc się ze mną spotkać! A ja głupi całe życie próbowałem na to zasłużyć i zdobyć miłość i szacunek, którą cały czas miałem na wyciągnięcie ręki. Aż dotąd nie wiedziałem czym jest Twoje miłosierdzie i ostatecznie pojąłem, że nie ma do Ciebie innej drogi niż ta, która jest wybrukowana moimi grzechami.

5.

Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. (Łk 7, 47)

Jezu, wziąłeś cały mój grzech, moją niemoc, i zrobiłeś to tak za nic, za darmo. Dziękuje Ci, że zawsze to robisz, ilekroć upadam i moje grzechy oskarżają mnie przed Tobą. Proszę nie pozwól mi nigdy zwątpić w Twoje miłosierdzie i ucz mnie stawać się miłosiernym jak Ojciec.

Wykonało się.