Ubóstwo uwikłań


Adoracja Krzyża 2014

Ubóstwo uwikłań

04 kwietnia

Przychodzimy adorować Krzyż, na którym Jezus dał się wywyższyć, żeby nas wszystkich do siebie pociągnąć. Krzyż, na którym Bóg-Człowiek zszedł na dno naszej ludzkiej biedy. Tak wiele jej w naszym życiu. Tak wiele spraw trudnych, tak wiele bólu, małych i wielkich cierpień. Tak często trudno je zrozumieć, jeszcze trudniej przyjąć.

Przynosimy dziś pod Krzyż wszystkie nasze uwikłania i uzależnienia. Te poważne i te pozornie niegroźne. I tych wszystkich, którzy tak się poplątali i pogubili, że sami nie są w stanie już tu dzisiaj trafić. Przychodzimy, bo tylko w cieniu Krzyża spodziewamy się odzyskiwać wolność.

Sami jesteśmy słabi, nasza modlitwa uboga. Dlatego szukamy pomocy u tych, którzy przed nami przechodzili drogę zawierzenia. U świętych!

Tego wieczoru zwracamy się z prośbą o wsparcie do świętego Josemaríi Escrivy. Ten współczesny hiszpański kapłan, zmarły przed 35-laty, szczególnie mocno głosił powszechne powołanie do świętości. Przypominał, że zbliżamy się do Chrystusa i upodabniamy do Niego – czyli uświęcamy – dokładnie pośród naszych zwyczajnych zajęć i obowiązków. Jezus, Bóg-Człowiek, jest w nich obecny i to w nich wzywa nas do bliskości. Tak działa chrzest.

Prośmy o wstawiennictwo świętego Josemaríi także w kolejnych dniach, zbierając owoce dzisiejszej modlitwy.

 

LITURGIA SŁOWA

(pieśń na wejście: „Jezu Chryste, Panie miły”)

 

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Rzymian (Rz 7, 14-25)

Bracia:

Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre. A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech.

Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu.

Oto słowo Boże.

 

 

PSALM RESPONSORYJNY (Ps 139, 1b-5. 23-24)

Refren: Panie, przenikasz i znasz mnie całego.

Przenikasz i znasz mnie, Panie, *

Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.

Z daleka spostrzegasz moje myśli, †

przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę, *

i znasz wszystkie moje drogi. R.

 

Zanim słowo się znajdzie na moim języku, *

Ty, Panie, już znasz je w całości.

Ty ze wszystkich stron mnie ogarniasz *

i kładziesz na mnie swą rękę. R.

 

Przeniknij mnie, Boże, i poznaj moje serce, *

doświadcz mnie i poznaj moje myśli.

I zobacz, czy idę drogą nieprawą, *

a prowadź mnie drogą odwieczną. R.

 

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ (J 17, 17)

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie. A.

 

 

EWANGELIA (Mk 7, 14-23)

Słowa Ewangelii według świętego Marka

Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie wszyscy i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha».

Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o to przysłowie. Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste.

I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym».

Oto słowo Pańskie.

 

ROZWAŻANIA

I.

Pieśń 1: „Ukaż mi, Panie, swą twarz”

«Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym» (Mk 7, 20)

(chwila ciszy)

Czemu tutaj jestem?

Może jest coś w moim życiu, co mi nie pasuje, i chcę to zmienić?

Słabość, nawyk, przyzwyczajenie.

 

Widzę, że im częściej im ulegam, tym bardziej one panują nade mną.

Wydają się wtedy jakby całkiem naturalne.

Czasem już nawet nie żałuję, kiedy się im poddaję.

Uleganie staje się moją bezwiedną codziennością.

 

Z biegiem czasu coraz mniej od siebie wymagam. Choć są takie chwile, kiedy wydaje mi się, że wymagam od siebie właśnie więcej! Czasami czuję, że powinienem żyć inaczej. Ale moja wewnętrzna przepaść się pogłębia, a presja gwałtownie wzrasta. W końcu czuję się zupełnie bezsilny. Jestem jak chorągiewka miotana wiatrem i lecę tam, dokąd on mną pokieruje. Doskonale wiem, że jestem słaby, ale nie potrafię podjąć walki z pokusami, które dają mi wrażenie prawdziwego życia.

 (chwila ciszy)

 Pieśń 2: „Nie bój się, nie lękaj się”

 (chwila ciszy)

II.

To nie tak, że nie wierzę. Właśnie wierzę! Inaczej nie byłoby mnie tutaj… Ale równocześnie pozostaję uwikłany. Czy to wyłącznie moja wina? Czy to moja wiara jest tak słaba, że nie mogę przeciąć tego węzła?

Przebiegam w wyobraźni swoje życie. Tempo. Zatrważające tempo czasu. Wszystko zadane «na wczoraj». Kiedy liczy się tylko zadanie, łatwo jest mi pominąć człowieka. Potraktować go jak środek. Albo wyżyć się na nim, odreagować.

Kiedy liczy się tylko zadanie, łatwo jest mi pominąć samego siebie. Ten stres… Często jedynym wytchnieniem jest śmieszny mem w Internecie albo przygłupawy czat. A potem wstydzę się kontaktu «na żywo»: tak, umawiam się na zakupy, do pubu, na «afterparty»… ale gdzieś w środku skrywam lęk przed utratą kontroli. Jeśli ujawnię moją potrzebę bliskości, mogę zostać zraniony. Przecież otworzyć się, zaufać, oddać komuś – to zaryzykować odrzucenie! Pewnie stąd też wzięło się palenie i ulżenie sobie w alkoholu: nie chcę stracić poczucia bezpieczeństwa. A zarazem próbuję je pogodzić ze spontanicznością.

Boże…

 (chwila ciszy)

 Kuźni świętego Josemaríi Escrivy (750):

«Nie proszę Cię, abyś odebrał mi uczucia, Panie, bo nimi też mogę Ci służyć, ale [proszę], byś je oczyścił w Twoim ogniu.»

 (chwila ciszy)

Nie wywinę się od prawdy: potrzebuję miłości, bycia przyjętym!… A jednak oddalam się

od nich. Wstydzę się takiego siebie. I tak bardzo czuję się w tym ofiarą, złapaną od wewnątrz w pułapkę… Ale zarazem widzę, że ja także jestem sprawcą mojej ucieczki. To w końcu ja nie angażuję się na serio w relacje. Nie rozumiem, skąd we mnie takie rozdwojenie: «Nie czynię tego co chcę, ale to czego nienawidzę – to właśnie czynię… Gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło». (Rz 7, 19.21) Łatwo mi pragnąć dobra, zachwycić się nawet jego pięknem… ale faktycznie czynić je, już nie.

Jestem więc niewolnikiem. Skułem się łańcuchem moich potrzeb, lęków i pozornych lekarstw. Nieraz wydaję się na pastwę uczuć. Jeżeli cokolwiek leczą, to tylko «objawowo». I tak już «nie czynię tego co chcę, ale to, czego nienawidzę» (Rz 7, 19). Zupełnie, jakby mieszkało we mnie dwóch ludzi: święty i grzesznik. Święty ma upodobanie w Prawie miłości, które nazwałbym Bożym, grzesznik – w prawie grzechu. «Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z niewoli ciała, co wiedzie ku śmierci?» (Rz 7, 24). Tak bardzo chciałbym narodzić się na nowo. Stać się jakby „nowym człowiekiem”, a wyzwolić się od „starego”. Bo inaczej zmierzam do śmierci, którą tylko ja sam widzę. «Kto mnie wyzwoli?» Czy ktokolwiek ma taką moc?

Boże…

 (chwila ciszy)

 Pieśń 3: „Jam jest chleb życia”

 (chwila ciszy)

 Drogi świętego Josemaríi Escrivy (273):

«Sam! – Nie jesteś sam. Wielu z nas towarzyszy ci z daleka. – A ponadto… w twej duszy w stanie łaski zamieszkuje Duch Święty – Bóg z Tobą – nadając nadprzyrodzony wydźwięk wszystkim Twoim myślom, pragnieniom i czynom.»

 (chwila ciszy)

Patrzę na krzyż. Jezus Chrystus, Syn Boży – mawiają.  Podobno dla tych, którzy w nim mają życie, nie ma potępienia. On miał wyzwolić mnie spod władzy grzechu. Uczynić wolnym od uwikłań. Ponieść moje słabości na krzyż. Przelać własną krew, aby mnie usprawiedliwić. Sprawić, że stanę sprawiedliwy przed Bogiem.

Podobno moja niewola już została ukrzyżowana, już jest martwa. Zostałem ochrzczony. Dostałem moc, z którą mogę oczyszczać się; a oczyszczając – stać się świętym, przyjacielem Boga. Moc Ducha Świętego.

Ale jaką mam pewność, że jestem dzieckiem Bożym? Że Duch Chrystusa mieszka we mnie?
Że chrzest naprawdę ma znaczenie i przekłada się na «dzisiaj»?

Boże… poświadczysz mi to?

(chwila ciszy)

III.

«Przenikasz i znasz mnie, Panie, Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję. Z daleka spostrzegasz moje myśli, przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę, i znasz wszystkie moje drogi. Zanim słowo się znajdzie na moim języku, Ty, Panie, już znasz je w całości.» (Ps 139, 1-4)

 

Dwuznacznie brzmią we mnie te słowa… Z jednej strony wzmagają tylko strach, lęk i poczucie winy. Czy znowu mam się rozliczać? Tyle tu konfesjonałów… Wracają do mnie wspomnienia trudnych spowiedzi, poczucia niezrozumienia, zarówno przez księdza, jak i przez moich najbliższych. To ja mam problem z moją wolnością – i jeszcze muszę się z niego oskarżyć?! Uciekam przed sobą samym, tłumacząc się obowiązkami, brakiem czasu. A tu znowu czuję się, jakbyś mnie dopadł, przyparł do muru, postawił przed sądem. Przecież to niesprawiedliwe!

 (chwila ciszy)

Naprawdę taki jesteś? Najpierw wymagasz, a dopiero później okazujesz miłość ? Czym się więc różnisz ode mnie? I od tego wszystkiego, co zostawiłem na zewnątrz: od korporacji, banków, gadających głów w telewizji, kolorowych banerów, czasopism, plotek, portali. Od tej całej bieganiny, uzależnienia, hałasu. Skoro przenikasz wszystko, to wiesz, jak jest: studia, praca, dom, rodzina. Na zewnątrz wszystko błyszczy, wewnątrz – uzależnia, rani. Każdy czegoś wymaga, czegoś chce. Nic nie ma za darmo.

(chwila ciszy)

Czemu milczysz… ?

Z drugiej strony: Przenikasz i znasz mnie…  Po tym wszystkim, co powiedziałem, co z siebie wyrzuciłem, te słowa Psalmu brzmią już jakby bezpieczniej. W sumie, gdzieś w głębi serca wolałbym, żeby właśnie tak było. Jak w prawdziwym domu: ojciec najpierw wysłucha, nie przerwie, po męsku przytuli, potem wyjaśni, nie upokorzy, doda siły i pewności siebie. Marzenia…

Jezu, właściwie, to dziękuję, że mogłem wreszcie się wygadać, wyrzucić to wszystko z siebie. Chyba nie znałem się od tej strony. I nikt mnie nie zlinczował, nie ocenił! Wiesz… czuję ulgę, nareszcie czuję ulgę…

Skąd we mnie takie pragnienie? Żeby Bóg był Ojcem? Który zawsze jest ze mną, czujny, dyskretny i cierpliwy? I mocny? – Czy to także chrzest?

 (chwila ciszy)

 Pieśń 4: „Ty, światłość dnia”

 (chwila ciszy)

Powiedz mi… Jak Ty Mnie widzisz? Czego oczekujesz? … Milczysz?! Milczysz… Tak, ale teraz ta cisza jest wymowna. Już nie boję się jej. Ty chcesz… pobyć ze mną?! Tak zupełnie bez celu? Sam na sam? Tylko w cieniu Twojego krzyża… Wiesz, przyznam Ci się do czegoś: już dawno tak nie miałem. To nawet przyjemne, jakby uwalniające. Brakowało mi tego. Cienia Twojego krzyża.

 (chwila ciszy)

 Pieśń 5: „Tylko w cieniu krzyża”

 (chwila ciszy)

IV.

Wzbiera we mnie siła. Mam już dosyć ciągłego przegrywania! Dość złych wyborów lub pozornie dobrych.

Jezu Chryste, ja wiem, że wszelki mój grzech pochodzi z mojego serca, ale już go nie chcę.
Chcę walczyć, Ty mi pomóż.

Wyznaję Ci, że sam sobie nie poradzę. Nie chcę być daleko od Ciebie. Zapraszam Cię do mojego serca.

Proszę, bądź moim przewodnikiem.

Panie mój, ja ufam, że Ty jesteś ze mną;

ufam, że mnie stopniowo oczyszczasz;

ufam, że jeśli podam Ci dłoń, to jej nie puścisz, ale mnie już do końca poprowadzisz.

W Tobie moja nadzieja i moja siła.

Jezu, prowadź mnie! Chcę dać Ci dostęp do mojego serca!

 (chwila ciszy)

 Naśladowania Chrystusa Tomasz à Kempis (III, 5):

«Wyzwól mnie od złych namiętności i uzdrów serce moje ze wszystkich uczuć nie uporządkowanych, abym od wewnątrz uzdrowiony i całkiem oczyszczony, stał się zdolny do kochania, mężny do cierpienia, stały do wytrwania»

 (chwila ciszy)

 

PIEŚNI

(adoracja osobista)

 

Pieśń 6: „Schowaj mnie pod skrzydła swe”

Pieśń 7: „Jesteśmy piękni Twoim pięknem, Panie”

Pieśń 8: „List do Boga”

Pieśń 9: „Tak mnie skrusz”