Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy,
znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu.

(Dz 2,1)

Nikt nie szukał aparatu fotograficznego, aby zrobić zdjęcie; nikt nie myślał o wpisie na stronę internetową prezentującym naszą aktywność. Liczyło się oczekiwanie na wylanie Ducha Świętego. Prosiliśmy o tęsknotę za Panem, modliliśmy się za siebie nawzajem i za ludzi, których nosimy w sercach. Czuwanie miało charakter zamknięty, tj. bez udziału osób z zewnątrz.


Jak przypomniał ks. Wojciech Bartkowicz, prośba o Ducha Świętego to nie hobby chrześcijan. To niezbędny warunek do sensownej modlitwy, przepowiadania, posługiwania, studiowania i codziennego życia chrześcijańskiego.

Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego:
”Panem jest Jezus”.
Różne są dary łaski,
lecz ten sam Duch;
różne też są rodzaje posługiwania,
ale jeden Pan;
różne są wreszcie działania,
lecz ten sam Bóg,
sprawca wszystkiego we wszystkich.
Wszystkim zaś objawia się Duch dla wspólnego dobra.
Podobnie jak jedno jest ciało,
choć składa się z wielu członków,
a wszystkie członki ciała,
mimo iż są liczne,
stanowią jedno ciało,
tak też jest i z Chrystusem.
Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni,
aby stanowić jedno ciało: czy to Żydzi,
czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni.
Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem.
(1 Kor 12,3b–7.12–13)